sobota, 28 marca 2015

Zasiłek dla bezrobotnych?

Na tarapaty, jakie generuje zasiłek bez BIKu zwraca się uwagę nie od dziś. Nie od dziś też mówi się o potrzebie zrewolucjonizowania sposobów jego przyznawania. Na razie więcej niż 50% debat na taki temat ma charakter czysto teoretyczny, okazuje się bowiem, że nie posiadamy wystarczającego zaplecza finansowego, aby realizować innowacyjne kłopoty. Wiele wskazuje jednak na to, że uciekanie od problemu bywa wyłącznie tymczasowym rozwiązaniem, w pewnym momencie będziemy bowiem musieli zastanowić się nad takim, i zasiłek bez BIKu nie wymaga korekty. Najciekawszy z projektów, nad którymi powinieneś się zastanowić, mówi o takim, że wsparcie dla bezrobotnych powinno być postrzegane szczególnie w kategoriach nagrody dla klientów aktywnie poszukujących pracy. Nie może należeć się każdemu „z urzędu”, a jego wysokość ma szanse być uzależniona od tego, w jaki sposób intensywnie osoba bezrobotna poszukuje zatrudnienia. Wprowadzenie w życie tego rodzaju założeń wymaga pewnych zmian w naszej mentalności, z całą pewnością jednak wydaje się rozwiązaniem interesującym. Innym interesującym pomysłem bywa różnicowanie zasiłku dla bezrobotnych w zależności od czasu, który osoba pozostająca bez pracy poświęca na zmianę takiego stanu rzeczy Regularne oszczędzanie – niezbędna rzecz w domowym budżecie na swoją korzyść. Nietrudno domyślić się, że działania podejmowane w takim zakresie mogą być bardzo zróżnicowane i nie każdy wydaje się w stanie natychmiast otrząsnąć się z szoku, jakim może być utrata dodatkowego miejsca pracy. Twórcy pomysłu uważają chociaż, że systematycznie spadająca kwota zasiłku będzie znacznie bardziej motywująca niż słowa zachęty albo otuchy przyczyniając się ponadto, że w interesie samego bezrobotnego będzie leżało odmienienie swojego położenia. Projekty tego rodzaju maja zresztą jeszcze jeden cel. Wspierając osoby aktywnie poszukujące zatrudnienia starają się walczyć z tymi, które wykorzystują bezrobocie do pobierania świadczeń (nie tylko tego typu finansowych) bądź pracy w „szarej strefie”. Osoby takie, de facto, żyją na koszt podatników nie dając im nic w zamian, a chociaż walka z nimi jest trudna, nie oznacza to, że nie ma szanse być podejmowana.


.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz